Ostatnio na blogu:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą materiały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą materiały. Pokaż wszystkie posty


W tym roku zima (poza jednym epizodem dość ujemnych temperatur) jest dla nas łaskawa. Niemniej jednak dobrą czapkę, szalik, rękawiczki i oczywiście sweter zawsze należy mieć w pogotowiu w swojej szafie.  I tu pojawia się problem, bo zdecydowanie za często wymienione przeze mnie elementy garderoby, kupujemy wyłącznie ze względów estetycznych. Co więcej, ulegamy pewnemu przekonaniu, iż grubość swetra świadczy o jego jakości i zdolności do ochrony przed chłodem. Skoro wydaje nam się miękki i przyjemny w dotyku, nie odczuwamy potrzeby weryfikacji składu, zerkając na metkę. Tym sposobem, wychodząc ze sklepu, najczęściej zabieramy ze sobą plastik jakim jest akryl.

Akryl jest włóknem syntetycznym, a więc należy do tej samej rodziny co poliester. Gdyby położyć obok siebie dwa swetry, jeden z akrylu a drugi z wełny, na pierwszy rzut oka niewprawionemu obserwatorowi ciężko będzie zidentyfikować, który jest który. Moim zdaniem, czuje się jednak pewną sztuczność w dotyku w przypadku syntetyku, natomiast więcej różnic jesteśmy w stanie zauważyć od razu w trakcie użytkowania, i to dość krótkim. 

Przede wszystkim sweter z akrylu zmechaci się w ekspresowym tempie- w skrajnych przypadkach zaledwie kilkukrotnie założony może wyglądać jak po sporych przejściach. Co więcej, syntetyk ten nie wykazuje praktycznie higroskopijnych właściwości, a co za tym idzie nie jest przewiewny i bardzo szybko powoduje potliwość. Akrylowe rękawiczki czy czapka nie są zatem mile widziane. Do niskiego komfortu noszenia dochodzi jeszcze podatność na elektryzowanie się oraz łatwopalność. Co prawda akryl potrafi ochronić nas przed zimnem, niemniej jednak w tej konkurencji również przegrywa z wełną.

Niestety, akryl coraz częściej jest stosowany jako zamiennik włókien naturalnych, ze względu na znacznie niższą cenę. Nie przekłada się to jednak na analogicznie niższą kwotę, jaką powinniśmy załacić za dany produkt. Kilka razy spotkałam się już z akrylowym wyrobem, którego cena wynosiła kilkaset złotych lub, co śmieszniejsze, była wyższa od ceny podobnego produktu lecz wykonanego z wełny.

Akrylowe produkty są wyborem na jeden sezon, co przeczy jakimkolwiek świadomym i ekologicznym zakupom. Inwestycja w porządne rękawiczki jest zdecydowanie lepszą opcją, również pod względem ekonomicznym. Są jednak osoby, które wybierają akryl ze względu na jego hipoalergiczność jak i własne przekonania tj. unikanie produktów odzwierzęcych. W tym przypadku warto zauważyć, iż nasz wybór nie dokonuje się wyłącznie między wełną a akrylem, mamy do dyspozycji również inne materiały jak np. bawełnę organiczną. Oczywiście, zaproponowane przeze mnie rozwiązanie wymaga od nas większego zaangażowania w poszukiwania, satysfakcja jednak również jest proporcjonalnie większa.

Podsumowując, od 100% poliestru gorszy jest tylko 1% akrylu. 

fot. Nikola Mróz













płaszcz, sweter: COS
buty: Kazar
torebka: Lauren by Ralph Lauren
okulary: Brylove
biżuteria: Apart, W.Kruk
rękawiczki: Massimo Dutti 


Każdego roku, wraz z nadejściem sezonu jesienno-zimowego, na nowo rozpoczynają się zażarte dyskusje na temat futer. Wystarczy jedno zdjęcie jakiejkolwiek celebrytki aby zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy naturalnych futer znacząco się uaktywnili i tym samym przyczyniali do jako takiego poruszania problemu. W przyszłości również planuję napisać o tym parę akapitów, jednakże dzisiejszy wpis chciałabym poświęcić innej zagwozdce, o której mówi się bardzo mało lub prawie wcale, a mianowicie etycznemu aspektowi wełnianych wyrobów.

Biorąc do ręki pierwszy lepszy sweter z oferty popularnych sieciówek możemy założyć, iż jeżeli jest wykonany częściowo lub w całości z wełny owczej, to krajem pochodzenia surowca będą najprawdpodobniej Australia, Chiny czy też Nowa Zelandia, gdyż są to obecnie najwięksi eksporterzy tego towaru. O Chinach wspomniałam już poruszając problem skóry naturalnej, nie zaszkodzi jednak napisać jeszcze raz, że skoro istnieje tam problem z przestrzeganiem praw człowieka, to o respektowaniu praw zwierząt można zapomnieć. Zdziwić może jednak fakt, iż kraj wysoko rozwinięty i z reguły budzący pozytywne skojarzenia jakim jest Australia, w sprawie owiec ma naprawdę sporo za uszami. Mowa tu przede wszystkim o bolesny procederze jakim jest mulesing.

Anatomia owiec sprzyja powstawaniu stanów zapalnych oraz siedlisk różnorakich instektów w tylnej części ciała tych niewinnych zwierząt. W związku z tym hodowcy w celu pozbycia się problemu stosują mulesing, polegający na wycinaniu fragmentów skóry a czasem nawet części ciała owcy. Tym, co wzbudza kontrowersje, jest wykonywanie zabiegu na własną rękę, bez użycia
środków znieczulających ani obecności wykwalifikowanej pomocy medycznej. Tym samym zwierzęta skazuje się na ogromne cierpienie wyłącznie dla minimalizacji kosztów. Cały proceder nie jest w żaden sposób uregulowany prawnie, gdyż obowiązek znieczulenia nie leży w interesie społecznym ani gospodarczym kraju, w związku z tym hodowcy są kompletnie bezkarni. Pomimo interwencji ze strony różnych światowych organizacji pozarządowych, sytuacja w dalszym ciągu pozostaje niezmienna, oczywiście na niekorzyść bezbronnych zwierząt.

Kolejnym problemem jest aspekt stricte ekologiczny. Co prawda w porównaniu z bawełną konwencjonalną obróbka wełny nie wymaga dużej ilości wody, jednakże chemikalia stosowane w trakcie produkcji dostają się do ekosystemu i jest to zdecydowanie negatywne zjawisko. Ponadto hodowla wymaga wykorzystania dość dużych terenów, które w wyniku nadmiernej ekspoatacji finalnie ulegają degradacji.

Co zatem możemy zrobić? Po pierwsze szukać w sklepach ubrań z dopiskiem non mulesed wool, aczkolwiek z doświadczenia wiem, że znalezienie takiego produktu w sieciówce jest bardzo trudne, żeby nie powiedzieć niemożliwe. Podobnie jest z weryfikacją pochodzenia wełny. Oprócz tego warto poszukać, np. na oficjalnych stronach marek do których zaglądamy najczęściej, informacji o polityce danej firmy w sprawie traktowania zwierząt, jednakże to co wyczytamy, w szczególności w przypadku odzieżowych gigantów (Inditex, LPP, H&M Group), należy traktować z daleko idącym dystansem. W związku z coraz większym zainteresowaniem etyką i szeroko pojętym CSR (corporate social responsability) w przemyśle odzieżowym, wiele firm stara się fałszywie wybielić swój wizerunek aby nie utracić klientów.

 Na szczęście coraz większą popularnością cieszą się ekologiczne hodowle, zapewniające odpowiednie, humanitarne traktowanie zwierząt jak i zwracające uwagę na oddziaływanie na środowisko. W przyszłości produkty pochodzące z tego typu hodowli powinny być bardziej dostępne na rynku, warto więc rozglądać się za nimi już teraz. Obecnie natomiast najlepszą alternatywą dla sieciówek jest poszukiwanie marek specjalizujących się w wyrobach wełnianych, często wyrabianych ręcznie. Dzięki temu mamy możliwość weryfikacji wszystkich istotnych dla nas informacji, a w dodatku wspieramy to, co polskie. Zdecydowanie lepszym wyborem jest zainwestowanie w jeden porządny sweter na kilka lat, zarówno pod względem jakościowym,estetycznym jak i etycznym. Możnateż spróbować chociaż częściowo zrezygnować z wełny w naszej garderobie poprzez np. kupienie swetra z bawełny, jeżeli oczywiście nie będzie nam za zimno.

fot.Nikola Mróz














płaszcz: COS
koszula: Simple
buty: Chocolate Schubar
torebka: Lauren by Ralph Lauren
okulary: Dior
biżuteria: Apart, W.Kruk


W poprzednim wpisie szczegółowo opisałam podszewkę i dlaczego to właśnie od niej należy zacząć weryfikację jakości płaszcza. Drugim etapem jest oczywiście sprawdzenie z czego został wykonany wierzch danego okrycia. W tym przypadku włókno jakim jest wełna nie ma sobie równych.
Z definicji terminem wełny określa się włókno naturalne, uzyskiwane z okrywy włosowej owcy lub też innych przeżuwaczy, w praktyce jednak w zależności od rodzaju zwierzęcia od którego pozyskujemy runo, każda wełna ma swoją nazwę.

Zdecydowanie najpopularniejsza jest wełna owcza, którą klasyfikuje się ze względu na rasy. I tak:
  • Wełna merynosowa (merino wool)- wyrabiana jest z runa owiec rasy hiszpańskiej, obecnie hodowana przede wszystkim w Nowej Zelandii i Australii oraz najbardziej dostępna. Charakteryzuje się puszystymi i jednocześnie bardzo cienkimi włóknami, dzięki czemu nie podrażnia naszej skóry.
  • Wełna szetlandzka- uzyskiwana z owiec zamieszkujących Szetlandy (stąd nazwa). Ze względu na warunki tam panujące, ich runo jest gęstsze i bardzo mocne.
  •   Wełna szewiotowa- nazwa pochodzi od owcy Cheviot, której włosie jest krótsze, sztywniejsze ale w dalszym ciągu wysokiej jakości.

Oprócz tego wełnę pozyskuje się również z kóz, otrzymując:
  •   Moher- włókno pochodzące od kozy angorskiej jest miękkie, z lekkim połyskiem ale przede wszystkim jako jedyne odporne na filcowanie.
  • Kaszmir-  wełna z kozy kaszmirskiej jest odporna i  niebywale delikatna w dotyku. Jej włókna są cienkie, dzięki czemu tkaniny z niej wykonane są wyjątkowo lekkie i ładnie się układają. Niestety, odmiana ta jest dosyć droga, nikogo więc niech nie zdziwi sweter z kaszmiru pierwszego gatunku przynajmniej za ponad 1000 zł.

Przy klasyfikowaniu wełny nie należy pominąć również wielbłądziej, której sposób pozyskiwania różni się od wcześniej wymienionych. Mianowicie:
  • Alpaka- uzyskiwana z lam hodowanych na zboczach Peru i Boliwii, pod względem termicznym jest najcieplejszym gatunkiem, wykazuje najwyższe właściwości izolacyjne. Lam się jednak nie strzyże, a jedynie wyczesuje. Rzeczy częściowo wykonane z alpaki coraz częściej można znaleźć w ofercie naszych sklepów.
  •  Wikunia- wełna najrzadziej spotykana i uważana za najbardziej luksusową. Wikunia jest najmniejszym przedstawicielem lamy, głównie żyjącym dziko i objętym ochroną. Od jednego zwierzęcia uzyskuje się zaledwie ok.240 gramów wełny w skali roku, co w porównaniu np. z merynosami, od których w wyniku jednego strzyżenia otrzymuje się nawet do 5kg, daje śmieszną ilość wełny. Co więcej, wikunii się ani nie strzy[C1] że ani nie wyczesuje- wełnę zbiera się jedynie np. z krzaków o które zwierzę się otarło. Stąd też wysokie ceny włókna, które ze względu na mały zasób poddaje się licytacji.

Na zakończenie warto wspomnieć o angorze uzyskiwanej z królików angorskich, która ze względu na wybitnie niehumanitarny sposób pozyskiwania jest obecnie bojkotowana i wycofywana ze sprzedaży przez coraz więcej marek. Istnieje zatem mała szansa na ujrzenie angory na metce, jeżeli jednak tak się zdarzy, warto od razu zrezygnować z zakupu w ramach zasady „Na sercu raźniej a i królikom lżej”.

Jak widać gatunków wełny jest wiele, wszystkie jednak łączą te same ogólne zalety m.in. wysoka izolacyjność.  Dzięki temu nawet cienki sweter będzie w stanie nas ogrzać. Oprócz tego wełna jest higroskopijna, dosyć plamoodporna oraz stosunkowo wolno nasiąka wodą- jeżeli zatem nagle złapie nas padający śnieg, nie musimy obawiać się przemoczenia. Należy przy tym jednak pamiętać o pierwszej wadzie tego włókna, mianowicie podatności na rozciąganie. Jeżeli już nie uda nam się schronić przed opadem, pamiętajmy, aby nie narażać naszego ubrania na zagniecenia, które potem może być ciężko usunąć. Dodatkowo wełna ma tendencję do spilśniania, czyli filcowania się wskutek tarcia, wysokiej temperatury czy stałej wilgoci, oraz mechacenia się. Podsumowując, wełna jest bardzo wymagająca jeżeli chodzi o pielęgnację (przede wszystkim pranie), jeżeli jednak będziemy o nią odpowiednio dbali, ubranie z niej wykonane posłuży nam latami. Idealnym przykładem jest mój płaszcz ze zdjęcia, który przez siedem sezonów noszenia przeżył różne kataklizmy w tym dwukrotne oblanie sylwestrowym szampanem. Oczywiście coraz bardziej są dostrzegalne ślady użytkowania, niemniej jednak żaden poliestrowo-akrylowy substytut by tyle nie wytrzymał.

Jak zatem powinien wyglądać skład wierzchu naszego okrycia? Wiele zależy od naszych upodobań. Najelegantszą, najdelikatniejszą a zarazem najdroższą wersją jest płaszcz wykonany w stu procentach z kaszmiru (wikunię pomijam). Można uszyć go na miarę, zdecydowanie jednak nie nadaje się do użytku codziennego. Dobrym przykładem jest połączenie merino wool z moherem w celu uodpornienia włókna na filcowanie, kilka procent kaszmiru natomiast uszlachetni nasz płaszcz. Tym, którzy nie przepadają za połyskiem moheru, pozostaje alternatywa w postaci domieszki poliestrowej. Powtarzam-domieszki, a zatem nie więcej niż kilkanaście procent.

Wełna posiada jeszcze jedną wadę, o której rzadko się wspomina, a jest nią powodowanie uczuleń i bycie jednym z silniejszych alergenów przez fakt, iż pochodzi od zwierząt. Istnieje jeszcze jedna, ciemna strona wełny, o tym jednak w następnym wpisie.


fot. Nikola Mróz














płaszcz: no name
koszula:Massimo Dutti
buty:Vagabond
torebka: Prima Moda
spodnie:Zara
Biżuteria:Apart, W.Kruk