Collection of style.

By | 17:30 2 komentarze

Każdy z nas ma swoje ulubione marki, do których sklepów najchętniej i najczęściej zagląda.


 W moim przypadku nie jest inaczej. Pare wpisów temu pisałam już, za co kocham Simple CP, dzisiaj przyszedł czas na Collection of Style, czyli szerzej znany COS.

Założony w 2007 roku, należy do H&M Group, podobnie jak H&M czy & Other Stories (którego w Polsce niestety jeszcze nie ma). W pierwszej chwili można więc pomyśleć, że jest to kolejna typowa, jak każda inna sieciówka, i nie ma za czym szaleć. Otóż nic bardziej mylnego, przynajmniej według mnie.

Ta skandynawska, a konkretniej szwedzka marka, ma jasno określone DNA, a swoją ofertę kieruje zarówno do kobiet jak i mężczyzn. Jaka jest jej filozofia? Tworzenie ultranowoczesnego designu, cechującego się funkcjonalnością i ponadczasowością. Brzmi atrakcyjnie, ale czy rzeczywiście tak jest?

Moim pierwszym skojarzeniem z północnymi krajami Europy jest minimalizm. I tą ścieżką również podąża COS.


 W swoich kolekcjach oferuje rzeczy na pierwszy rzut oka bardzo proste w formie, czasami wręcz ascetyczne. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach, a projektanci marki nieustannie eksperymentują. To właśnie nietypowe zestawienie tkanin oraz ich faktur (np. użycie pianki nurkowej i dzianiny), niestandardowe umieszczenie szwów czy ciekawy detal składają się na wyjątkowość marki i nadają ją charakteru. Niby zwyczajna, prosta bluzka, ale za to z tyłu posiada fantazjną kontrafałdę. Niby prosty płaszcz, ale jego kołnierzyk można układać na trzy sposoby. Niby klasyczna, czarna sukienka, ale dzięki geometrycznym wycięciom już wcale taka klasyczna nie jest. I można by tak wymieniać bez końca. Minimalistycznie wcale nie znaczy nudno. 

W kwestii kolorów COS również nie pozwala się zamknąć w schemacie, że skoro ma być minimalistycznie, to wyłącznie w czerni i bieli. Oczywiście sklepy nie krzyczą już od progu wyłącznie szalonymi printami, niemiej jednak miłośnicy intensywniejszych barw powinni również znaleźć coś dla siebie. Akurat ja jestem nieustannie zachwycona piękną czernią, głębokim granatem czy też przydymioną szarością.

Dla tych, którzy miłują klasykę i niekoniecznie mają ochotę na modowe eksperymenty, marka ma też przygotowane coś w zanadrzu. Kilkanaście propozycji spodni, marynarek czy koszul, wykonanych z dobrych materiałów takich jak, bawełna, jedwab czy kaszmir i precyzyjnie odszytych zadowolą każdego. COS i najnowsze technologie również nie są sobie obce. Coraz częściej na metkach znajdziemy np.modal, któremu poświęciłam osobny wpis.

Wizerunek marki przemyślany jest naprawdę od A do Z. Wystarczy spojrzeć na dobór lokalizacji sklepów. Nie znajdziecie COS-a w pierwszej lepszej galerii handlowej. Swoje kroki należy skierować w kierunku tych bardziej eleganckich np. Kliff w Warszawie, Atrium Starego Browaru w Poznaniu czy też udać się do miejsc nowoczesnych jak np. Mysia 3. Na razie wysokie wymagania marki spełniają tylko cztery miejsca w Polsce, w przyszłości może będzie ich więcej. Moim zdaniem przydałby się jeszcze jeden, góra dwa.

Czas na zweryfikowanie filozofii marki COS. Nowocześnie? Jest. Ponadczasowo?Jest. Funkcjonalnie? Nie jestem do końca przekonana. Zależy, co rozumiemy przez to pojęcie. Ciężko jest stwierdzić czy np. koszula sięgająca niemal kolan jest funkcjonalna. Efektowna, to na pewno. Ponadto można odnieść wrażenie, że czasem design jest aż za bardzo "skandynawski". Skrajny minimalizm potrafi być trudny do noszenia, wiele sylwetek wymaga też niemal perfekcyjnej figury, a przede wszystkim słusznego wzrostu. Ja przy moim 1,8m nie mam tego problemu, ale czasami nawet rozmiar 32 może być za duży na drobniejsze osoby.

W zasadzie mam jeszcze dwie rzeczy do zarzucenia. Po pierwsze biżuteria, a w szczególności pierścionki, mogłyby być wykonywane ze srebra. Kto nosił z innych tworzyw, ten wie o czym mówie. To jest jednak mało istotny zarzut. Zdecydowanie bardziej przeszkadza mi napis na metce "Made in China". Niby swiadoma marka, a szyje w kraju, gdzie prawa pracownika praktycznie nie istnieją. Poliestrowe koszmarki również się zdarzają, na szczęście rzadko.

Czy tak czy tak, COS uzależnia. Pierwszy raz przeczytałam o marce, zanim jeszcze była dostępna w Polsce. Zainteresowałam się nią na tyle, że w momencie otwarcia pierwszego sklepu, postanowiłam pojechać specjalnie na zakupy do innego miasta. Nie wybrałam się sama, ale oczywiście z moją najlepszą towarzyszką, czyli Mamą. Co prawda nasz styl różni się od siebie, ale zawsze mogę liczyć na jej bezkompromisową opinię. Z początku nie do końca rozumiała, co też takiego wyjątkowego musi być w tym COS-sie, czego nie mogę znaleźć we Wrocławiu czy przez internet( wtedy jeszcze nie było wysyłki do Polski, obecnie jest już dostępna). Jedyne, co wtedy powiedziałam, to "Sama zobaczysz". No i nie pomyliłam się, obie wpadłyśmy niczym przysłowiowe "śliwki w kompot" i to do tego stopnia, że nawzajem podsyłamy sobie sms-ami linki do nowości w kolekcjach, czy też nasze rozmowy przez telefon często sprowadzają się do "A widziałaś te nowe płaszczyki w COS-sie?" Nie muszę już chyba mówic, gdzie w pierwszej kolejności udajemy się, kiedy przyjeżdża do mnie do Warszawy.
fot.Nikola Mróz






















płaszczyk, naszyjnik: COS
buty: Vagabond
spodenki, torebka: Massimo Dutti
okulary: Topshop
pierścionki: W.Kruk, Apart
top:Cubus 
Nowszy post Starszy post Strona główna

2 komentarze:

  1. Hej :) Świetnie wyglądasz, masz niesamowitą figurkę. Mogę wiedzieć ile wzrostu i jaka waga? Zazdroszczę :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha dzięki, mam 180 cm wzrostu, wagi nie zdradzę : )

      Usuń